PolitykaZ krajuZe świata

The New Yorker – macki Kremla?

Pożyteczna idiotka czy jednak coś więcej?

Obrzydliwe ataki na Polskę nie ustają. Po raz kolejny Jan Grabowski, już wielokrotnie skompromitowany w swoich “naukowych” wywodach, używa wszelkich dostępnych – nawet najbardziej podłych metod – by oskarżać Polaków o kolaborację z Niemcami oraz zbiorowy udział w mordach na Żydach podczas II wojny światowej.

Wykorzystując wyrok polskiego sądu w stosunku do niego oraz Barbary Engelking, który uznał ich winnymi zniesławienia zmarłego polskiego urzędnika wiejskiego, Grabowski kolejny raz forsuje przekonanie wśród amerykańskich czytelników, a co za tym idzie, kreuje globalną opinię o potencjalnych zagrożeniach prawnych wobec naukowców w Polsce zajmujących się badaniami związanymi z Zagładą Żydów. Niewątpliwie jest to kolejne echo wcześniejszych ataków na Polskę po nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej z roku 2018, na którym usiłuje zbijać swój kapitał oszczerstw.

Tyle, że teraz Grabowski czyni to w zupełnie inny sposób…

…aby oczyścić naród z zarzutu zamordowania 3 mln Żydów, polski rząd posuwa się do ścigania za zniesławienie dwojga naukowców…

Tym razem Grabowski wykorzystuje, co sam niejako potwierdził, The New Yorker oraz jego amerykańsko-rosyjską dziennikarkę pochodzenia żydowskiego, Mashę Gessen, autorkę książek o tematyce społeczno-politycznej, działającej na rzecz praw mniejszości seksualnych, do publikacji oszczerczego artykułu. Pojawiły się w nim skandaliczne słowa sugerujące, że Polacy są odpowiedzialni za wymordowanie 3 milionów Żydów. Nie można nie zauważyć zatem, że rzeczywistym celem Grabowskiego, a w konsekwencji artykułu Gessen, nie był “problem” wolności badań naukowych w Polsce lecz przekaz wskazujący dobitnie na polski antysemityzm, kolaborację z Niemcami i udział w masowych mordach na Żydach. Taka i wyłącznie tak zredagowana treść w artykule miała dotrzeć do czytelnika.

The New Yorker Naglowek
Nagłówek artykułu

Masha Gessen jest skrajną działaczką LGBT, która wykorzystuje agendę małżeństw jednopłciowych jako platformę do zniszczenia instytucji małżeństwa. Wyraziła to bardzo dobitnie podczas panelu dyskusyjnego w Sydney w roku 2012 mówiąc:

Nie chodzi o prawo homoseksualistów do zawarcia małżeństwa, ale o to, że instytucja małżeństwa powinna przestać istnieć. Walka o małżeństwa dla homoseksualistów zazwyczaj wiąże się z ukrywaniem tego, co mamy zamiar zrobić z małżeństwa, kiedy ten cel osiągniemy. Mówienie, że instytucja małżeństwa wówczas nie ulegnie zmianie, jest kłamstwem.

Patrząc z perspektywy stosunków polsko-rosyjskich w ostatnich latach oraz licznych wypowiedzi szeregu proputinowskich ośrodków medialnych, naukowców, polityków jak i samego Putina, nie sposób pokusić się o pytanie czy Masha Gessen jest jedynie narzędziem w rękach Kremla, czy też jednak jedną z jego macek? Niezależnie od napisanych przez nią książek otwarcie krytykujących Kreml od lat scalony putinowskim betonem, Gessen jednak wywodzi się z rodziny o silnych socjalistycznych i syjonistycznych korzeniach. Socjalistycznych przekonań nie można się pozbyć tak łatwo, tym bardziej gdy zaczynają być dominowane przez skrajny liberalizm. Uderzanie w kulturę zachodnią, chrześcijańską oraz od wieków utrwalone w niej wartości, były na celowniku komunistów od dawna. Jak wielkiego spustoszenia dokonały już teraz lata dominacji środowisk lewicowych oraz liberalnych, widzimy bardzo wyraźnie. Polska coraz bardziej postrzegana jest, ale i traktowana, jako niepożądana mielizna na oceanie liberalizmu.

Po reakcjach polskiego rządu (ambasada w Waszyngtonie), pewnej krytyce ze strony Komitetu Żydów Amerykańskich na Europę Środkową jak również innych ośrodków, redakcja The New Yorker dokonała korekty tekstu. Korekta z całą pewnością zamierzona, pozostawiając wiele do życzenia, zawierając w sobie szereg nieprawdziwych informacji.
Do krytyki dołączyło również Muzeum Auschwitz-Birkenau, którego dyrektor Piotr Cywiński powiedział: “Wypaczanie prawdy historycznej jest bardzo niebezpieczne.”


Masha Gessen wydała oświadczenie odnosząc się do szkalującego artykułu w sposób wyszukany, tłumacząc się w bardzo wykrętny sposób, przy czym robiąc z siebie ofiarę nagonki lecz wiedząc doskonale, że cel publikacji już został osiągnięty.

Oto co napisała Masha Gessen w swoim oświadczeniu na Facebooku:

Poniżej zamieszczam oświadczenie, które wysłałam do Gazety Wyborczej, która relacjonuje głośną reakcję na mój ostatni artykuł w The New Yorker, “Historycy atakowani za badanie roli Polski w Holokauście:

Jestem aż nazbyt świadoma kontrowersji, które wybuchły w Polsce w odpowiedzi na ten artykuł. Mówiąc “aż nazbyt świadomy” mam na myśli, między innymi, lawinę nienawistnych listów, w tym gróźb śmierci, które zostały skierowane do mnie w ciągu ostatnich kilku dni. Większość reakcji wydaje się skupiać na jednym zdaniu dotyczącym “wysiłków polskiego rządu w celu oczyszczenia Polski – zarówno etnicznych Polaków, jak i polskiego państwa – ze śmierci trzech milionów Żydów w Polsce podczas okupacji nazistowskiej”. Wbrew prawom zarówno językoznawstwa, jak i logiki, zdanie to zostało zinterpretowane jako twierdzenie, że Polacy, lub Polska, są odpowiedzialni za śmierć wszystkich trzech milionów Żydów zabitych na jej ziemiach w czasie Holokaustu. Ja tego nie powiedziałem. Oto, co powiedziałem: Trzy miliony Żydów zginęło na terytorium okupowanej Polski w czasie Holokaustu; niektórzy etniczni Polacy i niektóre struktury przedwojennego państwa polskiego są zamieszane w niektóre z tych śmierci; w swoich wysiłkach, aby oczyścić Polaków i Polskę z jakiejkolwiek winy w jakiejkolwiek części Holokaustu, rząd posunął się tak daleko, że zdławił intelektualne dociekania.

Rozumiem, że subtelności w użyciu słów mogą umknąć nawet osobom, które dobrze znają język obcy. Ale ta błędna interpretacja pociąga za sobą również trudniejszy do wybaczenia błąd logiczny. Powiedzenie “rząd posuwa się do udowodnienia, że A jest fałszywe” nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem “A jest prawdziwe”. Zrozumienie tego nie wymaga mistrzowskiej znajomości języka angielskiego. To, że tak wiele osób i instytucji, w tym Muzeum Auschwitz, postanowiło zignorować zasady logiki w reakcji na mój artykuł, jest, szczerze mówiąc, szokujące. Rozumiem, że daje mi to ledwie przedsmak tego, w jakim klimacie intelektualnym żyją obecnie polscy historycy Holokaustu.

Na koniec chciałbym zaznaczyć, że temat ten nie jest mi obcy ani jako człowiekowi, ani jako pisarzowi. Przed wojną moja rodzina mieszkała w Białymstoku i w Warszawie. Z tej rozległej rodziny – moi pradziadkowie mieli po 25 rodzeństwa – przeżyły tylko cztery osoby: moja babcia i prababcia, które trafiły do Związku Radzieckiego, oraz moja praciotka i jej młoda córka, które zostały uratowane przez etnicznych Polaków. Dokładniej mówiąc, uratowali je obcy ludzie, po tym jak ich polscy przyjaciele, obawiając się reperkusji, odtrącili je. Dorastałam z tą skomplikowaną historią, a jedna z moich pierwszych książek, napisana dwadzieścia lat temu, zagłębiała się w nią. Skomplikowane, sprzeczne historie nie mogą być opowiadane w atmosferze oburzenia i potępienia, kiedy pisarz wie, że każde jego słowo czy zdanie może zostać wyrwane z kontekstu, przekręcone i użyte przeciwko niemu. To, co widziałem w ciągu ostatnich kilku dni, od czasu opublikowania mojego krótkiego artykułu tysiące mil od Polski, jest zupełnym przeciwieństwem klimatu, w którym możliwe jest intelektualne dociekanie i opowiadanie zniuansowanych historii.

Źródło
Facebook: Oświadczenie (ang.)

Artur D. Zyśk

Polak z krwi, kości i ducha zamieszkały od ponad trzydziestu lat w Wielkiej Brytanii. Opuściłem ojczyznę z wyboru serca, nikt mnie nie wyganiał, przed nikim nie uciekałem. Serve po prawej stronie z dozą liberlizmu gdzie trzeba, tolerancyjny stosunek do życia i ludzi w granicach zdrowego rozsądku.

Inne artykuły

Back to top button