Gry

Hellish Quart – pierwsze wrażenia z wirtualnej lekcji fechtunku

Hellish Quart - Wczesny dostęp.

Pierwsze wrażenie - 9

9

Potencjalny hit

Piękne animacje i muzyka. Nowatorska koncepcja. Realizm i zadbanie o detale, a to nie jest jeszcze ostatnie słowo!. Gorąco polecam.

Czy doznajesz euforii widząc pojedynek Kmicica z Wołodyjowskim lub może jesteś fanem filmu „Pojedynek” Ridleya Scotta? A może z wypiekami na twarzy oglądasz fabularyzowany dokument „Zrodzeni do szabli” Pawła Deląga? Powstaje gra dla ciebie. Gra nowatorska, ale oparta na znanych schematach z wirtualnych bijatyk, wyznaczająca jednak własny, niepowtarzalny styl. Proszę Państwa! Nadchodzi „Hellish Quart”!

Wydawało się, że ciężko stworzyć coś nowatorskiego w wirtualnych bijatykach gdzie wiele lat królują Serie Mortal Kombat, Street Fighter czy Tekken. Nie jestem jakimś wielkim fanem tego typu gier. Moje zamiłowanie do taktycznego rozgrywania walk zawsze jakoś się źle miało do miłośników naciskania w kółko jednego przycisku. Firma Kubold postanowiła zrobić to inaczej.

Może jeszcze nazwa tego producenta nie jest znaczącą marką ale człowiek, który powołał ją do życia, już tak. Jakub Kisiel, bo o nim mowa, jest jednym z najbardziej zasłużonych postaci na polskim rynku twórców gier i animatorów 3D. To on głównie odpowiadał za animacje postaci w polskim hicie Bulletstorm czy ruchy Geralta w Wiedźminie III.

Wczesny dostęp gry oferuje nam pięć grywalnych postaci z siedmiu potwierdzonych: dwie kobiece fechmistrzynie z Europy Zachodniej i naszych trzech rodzimych szermierzy inspirowanych znanymi z literatury i filmów postaciami. Polecam najpierw obejrzeć filmiki instruktażowe, które wyjaśnią podstawy rozgrywki. Następnie warto poćwiczyć w trybie praktyki, która wzorowana jest na rzeczywistej XVII wiecznej zabawie młodej szlachty w tzw. palcaty. W walce ważne są odległość, wyprowadzenie ataku i obserwacja przeciwnika. Słowo „kwarta” wywodzi się z jednej z tzw. „parad” czyli pozycji obronnych w szermierce i te techniki są jak najbardziej ukazane w rozgrywce. Może dziwić dwuwymiarowa grafika z widoku bocznego, ale w sumie nawet dziś w szermierce sportowej obowiązują „dwuwymiarowe” zasady walki, gdzie walczy się na planszy, która jest w sumie ścieżką, a nie matą. Zasadny wybór moim zdaniem.

Wielu komentatorów, rekonstruktorów walk bardzo wysoko ocenia stopień realizmu mechanik użytych w grze. Gra jeszcze nie została wydana, a już okrzyknięto ją jedną z najbardziej realistycznych gdzie ginie się od jednego dobrze wyprowadzonego ataku, a czasem ranią się jednocześnie obydwie strony. Walki są bardzo dynamiczne i nie wystarczy używać jednej sprawdzonej taktyki. Komputerowi przeciwnicy też potrafią zaskoczyć na tym etapie rozgrywki. Na pewno gra ma wysoki próg wejścia i mniej cierpliwi gracze mogą się czasem od niej odbić na starcie. Trochę mi zajęło zanim wygrałem pierwszą walkę. Nawalanie w jeden przycisk licząc na szczęście jest raczej mało opłacalne. Od razu rozbrzmiewa mi  w głowie głos Łomnickiego grającego Wołodyjowskiego: „…widać tam sami musicie groch młócić, bo waćpan machasz jak cepem…” Granie na klawiaturze może być bardzo uciążliwe na początku, ale można się przyzwyczaić. Na jednej klawiaturze mogą nawet bawić się dwie osoby. 

Mimo wczesnej fazy rozgrywki i ograniczeń bawiłem się świetnie. Jako maniak broni białej i były członek grupy rekonstrukcyjnej uważam, że oddaje bardzo wiernie, jak na możliwości wirtualnej rozgrywki, realia fechtunku. Na osobne uznanie zasługuje też oprawa dźwiękowa i muzyka chyba najbardziej kojarząca się z Wiedźminem III. Nie mogę doczekać się pełnej wersji i też zmierzyć się z innym miłośnikiem broni białej. Stawiam, że będzie to hit w swojej klasie! Gorąco polecam nie tylko miłośnikom fechtunku czy historii.

Leon Crane

#archeologia #historia #nauka #fantastyka #film #gaming #muzyka
Back to top button